RSS

Archiwa miesięczne: Maj 2015

Wspomożenie Wiernych

MBWW01
Maryja została ustanowiona przez Boga
Wspomożycielką ludu chrześcijańskiego

 

Kiedy święta Elżbieta ujrzała Najświętszą Dziewicę wchodzącą do swojego domu, została napełniona Duchem Świętym do tego stopnia, że natchniona zaczęła prorokować: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony owoc Twojego łona”. Tymi słowami Duch Święty pouczył, że Najświętsza Dziewica, obdarzona łaskami z nieba, została wybrana, aby ludzkości znowu przynieść to błogosławieństwo, które zostało utracone przez Ewę i przez tyle wieków było z utęsknieniem oczekiwane.
Na słowa swojej krewnej Maryja odpowiedziała również pod natchnieniem Bożym: „Wielbi dusza moja Pana, bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia”. Żeby więc chwała Maryi mogła rozszerzać się na wszystkie pokolenia i aby one mogły nazywać Ją błogosławioną, trzeba było, by wszystkie pokolenia doznawały z Jej strony niezwykłego i nieustannego dobrodziejstwa, które będąc stałym motywem ich wdzięczności uzasadniałoby wieczną Jej chwałę.
To stałe i cudowne dobrodziejstwo nie może być inne jak pomoc, którą Maryja świadczy ludziom, pomoc, która powinna obejmować wszystkie czasy oraz rozszerzać się na wszystkie miejsca i na wszystkich ludzi.
Tytuł „Wspomożenie chrześcijan”, przypisywany Czcigodnej Matce Zbawiciela, nie jest rzeczą nową w Kościele Chrystusa, ale w tych ostatnich czasach zaczęto go używać w stosunku do Błogosławionej Dziewicy ze specjalnego względu. Obecnie do wzywania Maryi nie zmuszają nas sprawy prywatne, lecz bardzo ważne niebezpieczeństwa zagrażające wszystkim wiernym. Obecnie sam Kościół katolicki stał się przedmiotem ataków. Atakuje się jego prace, jego święte instytucje, jego głowę, jego naukę i karność. Kościół katolicki jest atakowany jako ostoja prawdy i nauczyciel wszystkich wiernych.
Dlatego, aby wyprosić od Boga szczególną pomoc w tych czasach, wszyscy katolicy na całym świecie uciekają się do Maryi jako wspólnej Matki, specjalnej Wspomożycielki rządzących i narodów katolickich.
Z całą słusznością twierdzimy, że Bóg Maryję ustanowił „Wspomożeniem chrześcijan” i że Ona zawsze okazywała się taką w nieszczęściach publicznych, szczególnie wobec ludów cierpiących i walczących za wiarę.
Niech święta Dziewica pomaga nam wszystkim, abyśmy żyli przywiązani do nauki i Kościoła, których głową jest papież, zastępca Jezusa Chrystusa, i niech wyjedna nam łaskę wytrwania w świętej służbie Bożej na ziemi, byśmy mogli dojść do Niej w królestwie chwały w niebie (św. Jan Bosko).

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Maj 25, 2015 w Codziennik

 

Do nieba

1075 1076

Wniebowstąpienie Chrystusa
dla wniebowstąpienia człowieka


Nad stanami jest i stanów-stan,
Jako wieża nad płaskie domy
Stercząca w chmury…

Wy myślicie, że i ja nie Pan,
Dlatego że dom mój ruchomy,
Z wielbłądziej skóry…

Przecież ja aż w nieba łonie trwam,
Gdy ono duszę mą porywa
Jak piramidę.

Przecież i ja tyle ziemi mam,
Ile jej stopa ma pokrywa
Dopóki idę!…

 

(…)
(Cyprian Kamil Norwid, „Pielgrzym”)

 „Pielgrzym”…

Znamienny jest tytuł wiersza Cypriana Kamila Norwida w którym poeta pokazuje prawdziwy sens ludzkiego życia, jakim jest nieustanne wędrowanie ku wyższym celom – ku Bogu i prawdziwej, niebieskiej ojczyźnie człowieka. Tę prawdę, w bardzo dobitny sposób, przypomina dzisiejsza Uroczystość – Wniebowstąpienie Jezusa Chrystusa.

W tych niezwykłych opisach Wniebowstąpienia każdy człowiek może odkryć nie tylko prawdę o Jezusie Chrystusie – Bożym Synu, ale także prawdę o sobie i swoim przeznaczeniu, jakim jest wieczność.

Pielgrzymowanie ku wyższym celom – ku wieczności, Cyprian Kamil Norwid nazywa „stanów – stanem”. Poeta porównuje tę wędrówkę do „wieży wznoszącej się ponad płaskie domy” – tak określa ludzi, którym w życiu wystarcza bierne trwanie i to, co materialne.

A my? Czy w naszej wędrówce wystarcza nam to, co możemy zobaczyć, dotknąć, zmierzyć, zważyć? Czy też, wznosząc się ponad przeciętność i żyjąc prawdą Ewangelii, idziemy ku celom wskazanym przez Chrystusa – ku niebieskiemu Jeruzalem i światłości domu Jego Ojca?[1]

Można powiedzieć, że dzisiejsza Uroczystość z jednej strony kieruje nasz wzrok ku niebu: uporczywie wpatrywali się w niebo, tęskniąc za Mistrzem. Jednak z drugiej strony uczniowie mają zrealizować powierzone im przez Jezusa zadanie: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (Mk 16,15). Dopiero wypełniwszy polecenie Jezusa osiągnęli to za czym tęsknili – wniebowzięcie, zbawienie i niebo.

I my jesteśmy spadkobiercami głoszenia Ewangelii, a wsłuchując się w słowo Boże mamy z jednej strony uporczywie wpatrywać się w niebo, które jest naszym celem, z drugiej jednak mamy głosić bez lęku swoim życiem Ewangelię. Bez lęku, bo gdy oni poszli i głosili Ewangelię… Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami…

Wniebowstąpienie Jezusa nie oznacza, że pozostaliśmy tutaj na ziemi samotni. On do nas dziś mówi: Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. A jest to obecność wieloraka, obecność w Kościele:

  • Jest przede wszystkim obecny obecnością Głowy Kościoła – Papieża, który jest Głową Ciała, którym jest Kościół.
  • Jest to obecność w słowie. Chrystus przekazał Kościołowi swoje żywe słowo, w którym On sam jest obecny. Dlatego dla poszanowania tej obecności przyjmujemy pełną szacunku postawę stojącą, gdy słuchamy publicznie głoszonego słowa Ewangelii: Idźcie i nauczajcie…, a Ja jestem z wami.
  • Jest to obecność w sakramentach, które zostawił Kościołowi, aby uświęcały i umacniały ludzi, aż do skończenia świata. Idźcie…, udzielając im chrztu…, a Ja jestem z wami. Jakże szczególnie wymowna jest ta obecność w sakramencie Eucharystii, które jest jego Ciałem i Krwią, pod postaciami chleba i wina. Jakże wymowna jest Jego obecność w sakramencie pojednania kiedy rozgrzesza, bo nikt (!) tylko Bóg może odpuszczać grzechy. Człowiek dzięki sakramentowi kapłaństwa, użycza swoich ust, rąk, swoich słów i gestów, aby ten skuteczny znak łaski Bożej mógł być widzialny i czytelny dla ludzi.
  • Jest to obecność w Ludzie Bożym, który gromadzi się w Jego imię na zgromadzeniu liturgicznym, w rodzinie umocnionej sakramentem małżeństwa.

Jezus jest tu, pośród nas, bo gdzie dwaj, albo trzej gromadzą się w Jego imię, tam On jest obecny.

Dziś można powiedzieć, że na wzór apostołów wpatrujemy się w niebo. Czyż nie trzeba tego czynić? Tak, jeśli przez niebo rozumie się Boga i wszystko, co odnosi się do Niego. To pierwsza rzecz, w którą należy się wpatrywać.

Ale jeśli patrzenie w niebo oznacza czasu, bujanie w obłokach, tracenie na próżne sprawy, wówczas jest ciężką winą patrzenie w niebo, kiedy tak wielu ludzi potrzebuje kogoś, kto przyjdzie im z pomocą. Dzisiaj, to my, każdy z osobna i jako wspólnota wierzących, jesteśmy Piątą Ewangelią, którą świat może przeczytać: „Wy jesteście moimi świadkami” (Łk 24,48).

Tego uczy nas św. Paweł zachęcając, abyśmy postępowali w sposób godny powołania, do jakiego zostaliśmy wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości; zachowując jedność Ducha dzięki więzi jaką jest pokój (Ef 4, 1-3).

„Przecież ja aż w nieba łonie trwam,

Gdy ono duszę mą porywa”

Czy daliśmy się porwać niebu i czy trwamy w jego łonie?

Gdzie skarb twój, tam i serce twoje (św. Augustyn).

„Chrystus, twój skarb, wstąpił do nieba: tam tez powinno znajdować się twoje serce. Stamtąd wywodzi się twój początek, tam też znajdują się twoje przeznaczenie i twoje dziedzictwo; tam jest mieszkań wiele, stamtąd też oczekuj Zbawiciela”[2].

W dzisiejszą uroczystość wzbudźmy w sobie pragnienie nieba, ale również wypełnijmy słowa, które słyszymy na zakończenie każdej mszy świętej: Idźcie w pokoju Chrystusa! Idźcie i głoście Ewangelię! Idźcie i bądźcie Moimi świadkami. Amen.

[1] http://www.episkopat.pl/?a=slowo_show&id=188

[2] Bł. Gweryk z Igny, Sermone sull’ascensione, w: Lectio divina, t. 4, s. 518.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Maj 17, 2015 w Codziennik

 

Jaki wybór?

597

Dziś w ważnym dla Ojczyzny czasie, warto nam przywołać wielkich wieszczy naszego narodu:

Bez serc, bez ducha – to szkieletów ludy. (A. Mickiewicz)
Niechże w nie Duch Twój zstąpi
i śpiące niech pobudzi! (S. Wyspiański)
O daj nam, Jezu Chryste,
Twą Polskę odkupienia! (C. K. Norwid)
Bracia! Czy zrozumieliście to wszystko?

Bracia moi!
Czy z tej doliny, gdzie groby są mych ojców, (Józef Zawitkowski)
odejdziemy mądrzejsi i lepsi?
Czy będziecie pamiętać,
Wisło, będziesz pamiętać?
Lesie, będziesz pamiętał?
Piasku, będziesz pamiętał? (por. K. K. Baczyński)
Warszawo, będziesz ty o tym pamiętać?
Czy świat i Europa będą o tym pamiętać?

Poległym niech Bóg będzie nagrodą,
bo szli na śmierć po kolei,
jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec, (J. Słowacki)
zginęli z raną w sercu,
ja nie wiem
czy to był strzał ostatni,
czy to serce pękło (K. K. Baczyński).

Ostał mój Naród i jest wolny, bo ocalił wiarę,
a na niej wszystko inne odbudowane być może. (H. Sienkiewicz)
Polsko, Ojczyzno moja, tyle razy we. krwi skąpana, (K. Dąbrowski)
męstwem swoich synów i cór
obroniłaś się – sama…

„W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego» (J 3, 3).

Dziś, w kolejnej chwili wyborów, stajemy przed obrazem Maryi, Tej, której obraz widać w każdej polskiej chacie (J. Lechoń), przed obliczem naszej Matki i Królowej, na gdzie widnieją, jakże dziś wymowne dwie symboliczne rany, jedna prawie już zagojona, a druga świeża, krwawiąca – oby, już były one ostatnie.

Ona z polskiej Kany zwraca się do każdego z nas, do całego narodu:

Nigdym ja ciebie, ludu, nie rzuciła,
Nigdym od ciebie nie odjęła lica,
Jam – po dawnemu – moc twoja i siła! –
(…) Bogurodzica (por. M. Konopnicka).

Dzisiaj ogarniamy wdzięczną pamięcią i modlitwą tych wszystkich, którzy za wolną Polskę zapłacili cenę najwyższą. Dzisiaj ze czcią wymawiamy to najpiękniejsze dla nas słowo „Ojczyzna” – Polska.  Bo przecież:

„Ojczyzna moja to ta ziemia droga,

gdziem ujrzał słońce, i gdziem poznał Boga;

gdzie ojciec, bracia, i gdzie matka miła

w polskiej mnie mowie pacierza uczyła.”

/M. Konopnicka – Ojczyzna/

Módlmy się dzisiaj, żeby Pan Bóg wlał w serca wszystkich Polaków poczucie odpowiedzialności za losy naszej Ojczyzny. Bo przecież Ojczyzna to nasza Matka. Myślmy zawsze tak właśnie o niej – jak o Matce. Albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską. Polska zaś jest matką szczególną. Niełatwe były i są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej.

„Ukochana moja ziemio, tyś jest raj,

  (…)

  Na nic ciebie nie zamienię,

Z tobą żyć i umrzeć daj”[1]. 

[1] Por. Homilia bpa Józefa Zawitkowskiego z okazji 75 rocznicy „Cudu nad Wisłą”, cyt za; http://mateusz.pl/bpjz/homilie/1995-08-15.html

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Maj 14, 2015 w Codziennik