RSS

Archiwa miesięczne: Styczeń 2015

Z młodzieżą i dla młodzieży

DSCF3688

Wyjść na spotkanie młodzieży.

             Jeden z myślicieli Karl Popper wypowiedział słowa: „Jeśli chcemy ocalić nasze społeczeństwo, to w pierwszej kolejności musimy zająć się wypracowaniem systemów wychowawczych, bo jedynie one będą w stanie ochronić czystość moralną i intelektualną dzieci”[1].

Jak radzić sobie z agresją uczniów między nimi, jak reagować a najlepiej jak nie dopuszczać do aroganckich i wulgarnych zachowań uczniów podczas lekcji? Jak reagować na używanie wulgaryzmów przez wychowanków? Co zrobić gdy uczeń kłamie? Jak zareagować gdy wagaruje, pije itp.? To pytania, które stawia sobie dziś nie jeden nauczyciel i wychowawca poszukując różnych metod i szukając rozwiązań wspomagających dzieło wychowania.

Szukając odpowiedzi na nurtujące nas pytanie wydaje się ważnym zwrócenie uwagi na jeden z aspektów charakteryzujących styl wychowawczy świętego Jana Bosko, którego Sługa Boży Jan Paweł II nazwał „ojcem i nauczycielem młodzieży”. Według świętego Wychowawcy podstawą jest wyjście do młodzieży, zrobienie w umiejętny sposób w jej kierunku pierwszego kroku, aby wychowując integralnie zachęcić do odkrywania dobra, prawdy i piękna, które ukierunkowane są na Chrystusa Człowieka doskonałego[2].

  1. Niwelowanie dystansu przez wyjście „ku” młodzieży.

Widoczny na każdym kroku problem istniejącego i pogłębiającego się „dystansu” między młodzieżą a dorosłymi wychowawcami, zdaje się być pierwszym punktem nad którym wychowawca powinien się zatrzymać, a następnie podjąć refleksję nad sposobem jego usunięcia w celu zbliżenia się i podejścia do młodzieży. Mistrzem w tym względzie był ksiądz Bosko, który nie tylko szeroko otwierał dla każdego drzwi swojego oratorium w Turynie, ale sam wychodził na ulice i place miasta chcąc dotrzeć do młodego człowieka i osobiście zaproponować mu nowy styl życia.

Zadaniem więc na dziś dla wychowawcy inspirowanego duchem Księdza Bosko, będzie iść i spotkać młodzież tam, gdzie się ona znajduje, bezinteresownie i troskliwie przyjmować ją do naszych środowisk, uważnie wysłuchiwać jej pytań i aspiracji, to podstawowy wybór, który poprzedza jakikolwiek inny krok w wychowaniu[3].

  1. Dostrzeżenie dobra.

Dostrzeżenie i umiejętne docenienie wartości, jakie każdy młody człowiek w sobie posiada wymaga od wychowawcy wielkiej cierpliwości i wrażliwości. Dla Księdza Bosko rzeczą oczywistą był fakt, że „w każdym, nawet najbardziej nieszczęśliwym młodzieńcu, jest miejsce dostępne dla dobra. Pierwszym obowiązkiem wychowawcy jest znaleźć ten punkt, tę czułą strunę i wykorzystać ją[4], jak miało to miejsce podczas spotkania z turyńskim chłopcem Bartłomiejem Garelli. Księdzu Bosko wystarczyło wówczas, że chłopiec potrafił gwizdać[5]. Wykorzystując tę prostą umiejętność i okazując młodemu człowiekowi zainteresowanie i serdeczność obudził w nim świadomość własnej wartości i znaczenia, których ten sobie dotąd nie wyobrażał. A to z kolei zrodziło w młodym chłopcu zapał do przemiany życia i pracy nad sobą w kierunku odkrytego dobra.

  1. Postawa wychowawcy.

O co zapytać, jakich użyć słów aby nie zaprzepaścić pierwszego spotkania. Wydaje się, ze sekret ten wspaniale wyraził Eugeniusz Ceria: „System wychowawczy św. Jana Bosko czyni wychowanka dobrym, ponieważ najpierw uczynił dobrym wychowawcę”[6].

Takim z pewnością był św. Jan Bosko, któremu wystarczyło kilka minut rozmowy z Michałem Magone – przywódcą bandy, aby ten odczuł pragnienie dialogu, który w efekcie zakończył się nawróceniem i pozostaniem w oratorium[7] księdza Bosko.

Wydaje się, że powstałe dziś szerokie możliwości otwierania różnorodnych miejsc spotkań dla młodzieży muszą mieć przede wszystkim swoje podstawy w wychowawcy, który nie tylko otworzy drzwi dla ewentualnych zagubionych gości, ale na wzór ks. Bosko będzie wychodził każdego dnia „ku młodzieży” niwelując istniejący dystans i zapraszając do podjęcia trudu pracy nad sobą. Aby było to możliwe postawa wychowawcy musi być zarówno kompetentna, jak i pełna spontaniczności. Nie może byś natomiast jedynie świadomą orką, którą zarabia się na codzienny chleb[8]. Przykładem jest tutaj Ksiądz Bosko, który mając do wyboru spokojny codzienny chleb w schronisku dla dziewcząt u markizy Barollo, wybrał „raj czystej spontaniczności”[9] w poświęceniu się dla ubogich i bezdomnych chłopców[10].

Podjęta próba wskazania jak istotne znaczenie ma „umiejętny pierwszy krok” i „pierwsze spotkanie” z młodym człowiekiem nie jest z pewnością niczym nowym. Niemniej jednak obserwując sukcesy wychowawcze ks. Bosko w tym względzie, można by w oparciu o elementy systemu prewencyjnego i cechy osobowe ks. Bosko, jako wychowawcy, pokusić się o sformułowanie w formie hipotezy „pedagogii pierwszego kroku”, czy też „pedagogii wyjścia ku młodzieży”. Być może głębsza refleksja nad tym tematem pomogłaby nam zbudować pewien rodzaj poprawnej interwencji pedagogicznej, która stałaby się niejako wzorem w codziennych kontaktach z oddaloną od świata dorosłych młodzieżą.

To czego uczy nas dziś ks. Bosko to: BYĆ dla młodych, IŚĆ ku młodym i BYĆ wśród młodych. Bo to przede wszystkim doświadczenie było nauczycielem wychowawczego powołania ks. Bosko. Potrafił on je właściwie odczytać i dostosować do wymagań jakie stawiała mu młodzież. W czym kierował się tą niezmienną dewizą, że „wychowanie jest sprawą serca”[11].

 

Ks. Adam Paszek

[1]Cyt. za: P. Pellegrino. Mali dzisiaj dorośli jutro. Propozycje wychowawcze dla dorastających. Warszawa 1995 s.5.

[2] KG 23 nr 113.

[3] Por. KG 23, nr 98.

[4] Memorie Biografiche di S. Giovanni Bosco. Red. G.B. Lemoyne, A. Amadei, E. Ceria. San Benigno Canavese-Torino 1898-1939 (dalej: MB). T. XIII s.367.

[5] Por. A. Auffray. Św. Jan Bosko. Kraków 1977 s. 36.

[6] L. Cian. System zapobiegawczy św. Jana Bosko. Warszawa 1986 s. 46.

[7] Oratorium to dom, który przyjmuje, parafia, która ewangelizuje, szkoła, która przygotowuje do życia i podwórko, na którym można się spotkać z przyjaciółmi i przeżyć radość. Por. Konstytucje Towarzystwa św. Franciszka Salezego. Rzym 1986 art. 40.

[8] Por. M. Buber. Wychowanie. „Znak” 166:1968 s. 448.

[9] T. Gadacz. Wychowanie jako spotkanie osób. W: Człowiek – wychowanie – kultura. Red. F. Adamski. Kraków 1993 s. 107.

[10] Por. Auffray, s. 45-46.

[11] MB XVI 447.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Styczeń 31, 2015 w Codziennik

 

Nie chować się pod korcem

francja lyon marzec 2010 42

Słowa Ewangelii według świętego Marka. Jezus mówił ludowi: „Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”. I mówił im: „Uważajcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma” (Mk 4,21-25).

Lubimy światło. Wystarczy mały płomień, aby rozproszyć mroki nocy. Jak być światłem? Odpowiedzią są słowa Jezusa: „Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8,12b).
Wokół tyle błędnych ogników, które wiodą na manowce. Trzeba wyjść spod korca, aby zajaśnieć: „Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo godny jest zaufania Ten, który dał obietnicę. Troszczmy się o siebie wzajemnie, by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków. Nie opuszczajmy naszych wspólnych zebrań, jak się to stało zwyczajem niektórych, ale zachęcajmy się nawzajem, i to tym bardziej, im wyraźniej widzicie, że zbliża się dzień” (Hbr 10,23-25).
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Styczeń 29, 2015 w Codziennik

 

Jego słuchajcie

francja lyon marzec 2010 57

Święto Chrztu Pańskiego

Parę dni temu obchodziliśmy Uroczystość Objawienia Pańskiego, w czasie której rozważaliśmy wydarzenie mówiące o pokłonie Mędrców, którzy oddając Jezusowi hołd, złożyli dary: złoto, kadzidło i mirrę.

Dziś natomiast rozważamy wydarzenie, które miało miejsce 30 lat później. Dzień, w którym Jezus rozpoczyna swoją publiczną działalność. Do tej pory wszystkie wydarzenia miały miejsce w rodzinie nazaretańskiej: narodzenie, ofiarowanie, ucieczka do Egiptu, odnalezienie w świątyni.

Od dzisiejszego wydarzenia Jezus występuje sam, ma 30 lat, co według prawa upoważniało Go do samodzielnych, publicznych wystąpień i nauczania.

Od momentu narodzenia Jezusa, tylko nieliczni wiedzieli o Jego istnieniu. Świadczą o tym słowa, które wypowiada Jan Chrzciciel nad Jordanem: «W pośrodku was stanął ten, którego wy nie znacie» (J 1,33). Nie ma w tym nic dziwnego, skoro sam Jan Chrzciciel, pomimo że był jego krewnym „nie znał” Jezusa, aż do dnia Jego chrztu. Mówi bowiem: «I ja Go nie znałem lecz Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, rzekł do mnie: Gdy ujrzysz Tego, na którego Duch zstępuje i na nim spocznie, ten chrzci w Duchu Świętym» (J 1,33).

I oto jak słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii w momencie chrztu w Jordanie, zstępuje na Jezusa Duch Święty w postaci gołębicy. W tym momencie spełniają się słowa proroka Izajasza, które wypowiedział kilka wieków przed narodzeniem Jezusa: «Oto mój Sługa… Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo… nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knotka o nikłym płomieniu. On z mocą ogłosi Prawo, będzie światłością dla narodów» (por. Iz 42,1-4.6-7).

Chrzest, którego udzielał Jan był znakiem pokuty i nawrócenia. Poddawali mu się grzesznicy pragnący zmienić swoje postępowanie i wejść na drogę uczciwego życia. Ale przecież Jezus nie ma grzechu! Jest do nas podobny we wszystkim, oprócz grzechu! Dlaczego więc przyjął chrzest od Jana?

„W ten sposób Jezus rozpoczyna swoje posłannictwo. Zamiast wielkich mów programowych, spełnia autentyczną czynność, dokonując wyboru i przyjmując rodzaj postępowania, który będzie kontynuował przez całe swe życie.

Ta początkowa scena antycypuje już scenę końcową (15, 27-39): tu widzimy Jezusa w jednym szeregu z grzesznikami, tam zobaczymy Go na krzyżu pośród nich (…) tu zanurza się w wodzie, z której my wszyscy rodzimy się, tam weźmie na siebie śmierć należną złoczyńcy, jaką my wszyscy umieramy; tu otwierają się nieba, tam rozedrze się zasłona świątyni; tu zstępuje Duch, tam On wyzionie ducha; tu głos z nieba ogłasza Go Synem, tam głos z ziemi uznaje Go za takiego.

Chrzest ma charakter pasyjny. Ujawnia taką mękę Boga za nas, która wyraża się we współcierpieniu i zawsze nam towarzyszy. (…)

Skoro prawdą jest, że Syn jest jak Ojciec, wówczas także Bóg jest całkowicie inny od Boga, jakiego wyznają wszystkie religie i któremu zaprzecza ateizm. Kto mógłby wyobrazić sobie Boga stojącego w szeregu razem z grzesznikami, pokornego i solidarnego z nami? Jest to przemawiający obraz Boga, którego nikt nie widział, a który teraz okazuje swoje prawdziwe oblicze”[1].

Boży Syn chce być z nami solidarny, chce być na równi z innymi ludźmi. Nie chce się wywyższać. Jest jednym z nas łącząc się z naszymi niepokojami i pragnieniami do czegoś lepszego. Staje w Jordanie obok wielu przybyłych tu grzeszników, gdyż pragnie wziąć na swoje ramiona ich grzechy, nasze grzechy i grzechy wszystkich ludzi. Wszak sam Jan na to wskazuje nazywając Jezusa Barankiem Bożym, który gładzi grzech świata. Jezus bierze na swoje ramiona nasze grzechy i gładzi je, bo jako Prawdziwy Bóg i Zbawca ma taką moc i władzę.

Moc tę potwierdził sam Bóg Ojciec: «A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego…, a z niego odezwał się głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie» (Łk 3,7).

Mówiąc dziś o chrzcie Jezusa w Jordanie, nie sposób nie wspomnieć Sakramentu, który przyjął każdy z nas wszczepiając nas w Mistyczne Ciało Chrystusa, jakim jest Kościół.

Warto dziś po raz kolejny zadać sobie pytanie: czym jest dla mnie Chrzest święty, który kiedyś przyjąłem? Czy pamiętam o obowiązkach wynikających z przyjęcia tego pierwszego i najpotrzebniejszego do zbawienia sakramentu?

Na mocy tego sakramentu, który wycisnął w każdym z nas niezatarte znamię Bożego Dziecka, mamy głosić wielkie dzieła Boże, zmieniać świat na lepsze, dawać świadectwo wiary swoim życiem, czyli być światłością świata.

W noc Bożego Narodzenia aniołowie śpiewali: Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania.

I dziś śpiewaliśmy: Pan ześle pokój swojemu ludowi. Gołąb, gałązka oliwna przyniesiona przez gołębicę Noemu po dniach potopu, to symbole pokoju. Nawet wojujący z Bogiem komuniści, świadomie czy nie, przyjęli te symbole jako znak pokoju.

Warto często modlić się słowami św. Franciszka z Asyżu:

Panie, uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju,

abym mógł nieść miłość tam, gdzie panuje nienawiść;

abym mógł nieść ducha przebaczenia tam,

gdzie panuje grzech i wykroczenie;

abym mógł nieść zgodę tam, gdzie panuje niezgoda;

abym mógł nieść prawdę tam, gdzie panuje błąd;

abym mógł nieść wiarę tam, gdzie panuje zwątpienie;

abym mógł nieść nadzieję tam, gdzie panuje rozpacz;

abym mógł nieść światło tam, gdzie panują ciemności;

abym mógł nieść radość tam, gdzie panuje smutek.

Każdego dnia stajemy przed wyborem dobra i zła, jak to wyraził Jerzy Liebert (Jeździec):

Jedno wiem, i innych objawień – nie potrzeba oczom i uszom – uczyniwszy na wieki wybór, – w każdej chwili wybierać muszę.

Ojciec święty św. Jan Paweł II, gdy w 1979 roku przybył pierwszy raz do Ojczyzny, udał się do Wadowic i tam w kościele gdzie był ochrzczony, modlił się przy chrzcielnicy, gdzie stał się dzieckiem Boga. Tam dziękował za tę łaskę. Ten kościół, ta chrzcielnica to święta pamiątka. Może warto abyśmy i my dziś sięgnęli pamięcią do tego kościoła gdzie przynieśli nas nasi rodzice. Czy pamiętam datę chrztu?! Świętujemy różne rocznice, ale czy pamiętamy o tej, która przypomina nam, że staliśmy się dziećmi Bożymi?

[1] S. Fausti, Rozważaj i głoś Ewangelię. Katecheza narracyjna Ewangelii według św. Marka, Kraków 2008, s. 27.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Styczeń 11, 2015 w Codziennik

 

Na Nowy Rok 2015

krakow 2005 sztuczne ognie 6

«Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie swoje oblicze i niech cię obdarzy pokojem» (Lb 6,24-26)

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Styczeń 1, 2015 w Codziennik