RSS

Archiwa miesięczne: Czerwiec 2014

Zróbcie Mu miejsce, Pan idzie z nieba…

DSCN0568Słowa Ewangelii według św. Jana. Jezus powiedział do Żydów: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało za życie świata”.

Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: „Jak On może nam dać swoje Ciało na pożywienie?” Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywać Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.
Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie.
To jest chleb, który z nieba zstąpił, nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a pomarli. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6,51-58).

Kroczący za Jezusem Eucharystycznym w Uroczystość Bożego Ciała, jesteśmy podobni do słuchaczy, którzy poszli za Jezusem na pustynię, aby słuchać Jego słów. To On sam gromadzi nas dzisiaj tutaj, chcąc przybliżyć nam Tajemnicę Eucharystii. Rozpoczynając naukę o Eucharystii, Chrystus odwołuje się do ludzkiego doświadczenia – potrzeby chleba powszedniego. Głód Bożego słowa sprawił, że ludzie, którzy poszli za Nim zapomnieli o potrzebie biologicznego pokarmu. Poszli za Jezusem na pustynię, bo On mówił „inaczej” niż pozostali nauczyciele. On porwał ich umysły gdyż byli spragnieni Prawdy, tak jak ziemia pustynna jest spragniona wody.

A kiedy zaspokoił ich głód Prawdy, w cudowny sposób rozmnożył chleb i nakarmił tysiące. To cudowne rozmnożenie było przygotowaniem do cudu Eucharystii w której zostaną zaspokojone potrzeby wszystkich ludzi zamieszkujących Ziemię. Sam Chrystus staje się Chlebem – Pokarmem, aby być dostępnym dla każdego zgłodniałego. On bowiem wie, że jest potrzebny człowiekowi w jego drodze przez pustynię życia. Jak mówi poeta Stanisław Herakliusz Lubomirski, (XVII w., Accipite):

Wiedząc, że człek chleb woli – mniej myśli o niebie – Ty, chcąc mieszkać w człowieku, zamknąłeś się w chlebie.

Tak jak Chleb powstaje z połączenia wielu ziaren, a Wino z wielu kropel i stają się jedno, tak Eucharystia gromadzi i zespala różnych ludzi, „aby byli jedno”, aby byli tacy jak mówił św. Brat Albert Chmielowski: Trzeba być dobrym jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może dla siebie kęs ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny.

Gdy rozważamy Tajemnicę Eucharystii, od razu uderza nas fakt, iż od samych początków Kościoła jest ona przeżywana w wymiarze wspólnotowym, czego doświadczamy właśnie dziś w Uroczystość Bożego Ciała, gdy tłumnie otaczamy Najświętszy Sakrament w procesji.

Sięgnijmy naszą myślą do świadectwa Dziejów Apostolskich, które mówiąc o pierwotnej wspólnocie chrześcijan podkreślają, że codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca” (Dz 2,46). Szczególnie zaś w pierwszym dniu po szabacie, gromadzili się na łamanie chleba. Przez wypełnienie tego przykazania Pana to czyńcie na Moją pamiątkę chrześcijanie stawali się poniekąd – o czym przypomina św. Paweł – „domownikami Boga” (Ef 2,19).

Eucharystia jest bowiem sakramentem braterskiej miłości, w którym Jezus Chrystus jest w sposób rzeczywisty i istotny obecny w Ciele, Krwi, Duszy i Bóstwie, aby zjednoczyć się jak najściślej z tymi, którzy w Niego wierzą i godnie Go przyjmują.

Ale również w dniu dzisiejszym trzeba zapytać się słowami wiersza o. Jana Byczkowskiego:

Jedliście Boży Chleb,

Piliście Bożą Krew, 

Gdzie miłość waszych serc, 

Gdzie jedność waszych rąk.

Dziś kolejny raz, tak jak od wieków Chrystus Eucharystyczny przejdzie po drogach naszych wsi i miast. Wychodzi z wieczernika naszych świątyń, by zobaczyć jak się jego dzieciom powodzi. Będziemy kroczyć za Nim i świadczyć o tej wielkiej tajemnicy wiary, że w tej świątyni i tysiącach na całym świecie <Mocą słów Chrystusa, chleb – zachowując zewnętrzną postać  chleba – staje się Ciałem Chrystusa, wino zaś – zachowując zewnętrzną postać wina – staje się Jego Krwią. Oto wielka tajemnica wiary!>[1]

To właśnie w tej drodze z Chrystusem, podczas procesji do czterech ołtarzy „doświadczamy bliskości i wspólnoty z braćmi i siostrami, może jak w żaden inny dzień roku. I możemy być dziś pewni, że Jezusowi żaden człowiek nie jest obojętny! On bowiem za każdego oddał życie. On całą głębią Bożej miłości pragnie, by wszyscy doszli do domu Ojca. On pragnie, by nikt się nie zagubił…[2]

Jezus przechodzi dziś ulicami naszych miast i wsi, jak kiedyś przechodził ulicami Jerozolimy i miast Palestyńskich. Przychodzi do wszystkich, którzy pragną być blisko niego, do tych, którzy jak owa kobieta myślą, abym się tylko dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa, do tych,  podobnych do Zacheusza, którzy za drzewami, czy węgłami domów będą stali myśląc, aby tylko Go zobaczyć, do tych, którzy jak żołnierze pytali co mamy czynić, jak ów rzymski żołnierz, setnik, przyjdą prosić, Panie uzdrów mego sługę, do tych, którzy jak ślepy Bartymeusz wołają w duszy: Jezusie Synu Dawida ulituj się nade mną! Jezus przychodzi dziś pocieszać, umacniać, nauczać i karmić nas swoim Ciałem i Krwią.

„Cały Kościół oddaje Ci dzisiaj szczególną cześć i uwielbienie, Chryste, Odkupicielu człowieka, ukryty w Eucharystii. Cały Kościół wyznaje publicznie swoją wiarę w Ciebie, który stałeś się dla nas Chlebem życia. I składa Ci dzięki za to, że jesteś Bogiem – z – nami, za to, że jesteś Emmanuelem!

Twoja cześć, chwała, nasz wieczny Panie,

po wszystkie czasy niech nie ustanie.

Tobie dziś dajem z rzeszą tych ludzi

pokłon i pienie, my, Twoi słudzy.

Dziękując wielce Twej Wszechmocności,

żeś się darował nam, nic niegodnym,

w tym Sakramencie nam tu przytomnym. Amen.

 

[1] Jan Paweł II. Homilia na zakończenie Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego. Wrocław 1 czerwca 1997. W: Jezus Chrystus wczoraj, dziś i na wieki. Ząbki 1997 s. 27.

[2] Por. E. Ćmiel. Boże Ciało. „Materiały Homiletyczne” 172:1998 s. 130.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Czerwiec 19, 2014 w Codziennik

 

Być dobrym jak chleb

OLYMPUS DIGITAL CAMERASłowa Ewangelii według św. Mateusza. Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano: «Będziesz miłował swego bliźniego», a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.

Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,43-48).
Dziś wspomnienie św. Brata Alberta, który uczy nas miłości: „Być dobrym jak chleb”. Jak trudno żyć bez chleba. Trudno też żyć bez miłości.
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Czerwiec 17, 2014 w Codziennik

 

Niech zstąpi Duch Twój…

italia czerwiec 2011 watykan 17Słowa Ewangelii według św. Jana. Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!” A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: „Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”.

 Przed tygodniem razem z Apostołami spoglądaliśmy za Chrystusem, który wstępując do nieba martwi się o pozostających na ziemi uczniów. Co się stanie z tymi, którzy poszli za Nim? Nie chce, by zostali sami, dlatego posyła im Ducha świętego, który poprowadzi rozpoczęte przez Niego dzieło zbawienia do końca (por. J 20,22). Jezus odszedł, robiąc miejsce Duchowi Świętemu (por. J 14,25-28), a czas po Jego zesłaniu stanie się nowym etapem w dziejach zbawienia – powstanie Kościół, nowa era w dziejach świata, kiedy to Duch Święty da odczuć swą obecność poprzez łagodne powiewy wiatru historii albo poprzez dziejowe burze[1].

Duch Święty – najbardziej tajemniczy i nieogarniony. Niewyobrażalny. Wypowiadany poprzez symbole i znaki, jak uderzenie gwałtownego wichru i języki ognia, które wyrażają niespotykaną moc i głębię tego ci się wydarzyło. Oto wydarzenie to można porównać do nowego stworzenia świata. Oto stoimy przed prawdziwym zalewem łaski, która łamie wszelkie bariery między niebem i ziemią.

Przez analogię, możemy porównać to wydarzenie, kiedy to przed laty w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego Papież Polak, następca Apostołów, św. Jan Paweł II przybył i przemówił na Placu Zwycięstwa do tych, którzy zgromadzili się tłumnie i zdumieni słyszeli słowa pełne mocy i ducha, które napełniały radością i nadzieją na wolność i lepsze jutro: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!

Apostołowie nie zmarnowali tej łaski, która została im dana. Jakże wydali obfity owoc głosząc Ewangelię wszelkiemu stworzeniu, aż po krańce świata. Bo to właśnie On, Duch Święty, którego Jezus posłał swoim uczniom, będąc już u Ojca, pozwolił im wytrwać wobec wrogiego i nienawistnego świata, który nie cofnie się nawet przed prześladowaniem wyznawców Chrystusa[2].

Tajemnica Pięćdziesiątnicy to tajemnica świętości, to znaczy całkowitego oddania się Bogu. Cofnijmy się to tego paschalnego wieczoru. Jedenastu zgromadziło się w domu, który został zamknięty na klucz, a obecni w nim Apostołowie byli zdezorientowani i zagubieni. Czyż i nie jest podobnie w naszej wierze? Jakże widzimy dziwnie znajomy obraz! Bo czy i także nam nie zdarza się zaszyć naszej wiary w murach naszego domu? Przecież w dzisiejszych czasach wolności nie będziemy się nikomu narzucać, każdy niech wybiera sam.

Jednak nie takich chrześcijan pragnie widzieć Jezus, dlatego w pewnym momencie, po cichu i nieoczekiwanie, jak w Wieczerniku, przychodzi do nas i mówi: Pokój wam! Weźmijcie Ducha Świętego! I o dziwo wszystko się zmienia![3]

Czyż również słowa modlitwy następcy Chrystusa na ziemi nie sprawiły również tego, że w sercach ludzi wszystko się zmieniło? Tłumy w naszej Ojczyźnie, otrzymały moc, tak jak Apostołowie w Wieczerniku i bez lęku zaczęli świadczyć o Chrystusie śpiewając my chcemy Boga, w książce, w szkole, w godzinach wytchnień, w pracy dniach.

Uczniowie przyobleczeni nowym życiem poczuli w rozpalonych sercach pragnienie bycia misjonarzami Ewangelii. W ten sposób narodził się Kościół. Narodził się jako mała wspólnota, jak maleńkie ziarenko gorczycy, zaledwie 12 prostych ludzi. To jednak ich nie przerażało, bo Duch Prawdy, którego otrzymali, doprowadził ich do całej prawdy.

Jakże trzeba prosić, aby wielu zrozumiało, że Duch Święty nie jest zagrożeniem, ale objawia się dla wspólnego dobra wszystkich narodów.

Dzisiejsza Uroczystość ukazuje nam tę moc i jest wyzwaniem dla nas, którzy otrzymaliśmy Dary Ducha Świętego w sakramencie Bierzmowania: – uczniowie, napełnieni Duchem, odważnie wychodzą z Wieczernika, stają wobec zebranych tłumów i dają świadectwo o Jezusie! Zgromadzeni, pochodzący z różnych krajów, słyszą ich głoszących w swoich językach wielkie dzieła Boże. A My? Niech każdy z nas sam sobie odpowie, na ile wykorzystuje otrzymane dary? A może zakopaliśmy je skrzętnie zamiast je pomnożyć?

Bo przecież wszyscy otrzymaliśmy Ducha Świętego. Ale ile jeszcze po latach od pamiętnych słów Jana Pawła II jest podziałów, których źródłem jest GRZECH?! Aby te podziały przełamać trzeba nam z wielką mocą wołać jak przed laty Ojciec Święty na Placu Zwycięstwa: NIECH ZSTĄPI DUCH TWÓJ I ODNOWI OBLICZE ZIEMI. Polski, Europy i świata!

Drogę do tego ukazuje nam jakże bardzo konkretnie Apostoł Narodów, św. Paweł, który mówi do nas: „postępujcie według ducha, a nie spełniajcie pożądania ciała. Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, bałwochwalstwo, czary, nienawiść, spory, zawiść, gniewy, pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą”.

„Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy”. Tak postępując i współpracując z Duchem Świętym przyczynimy się do odnowienia oblicza ziemi.

Pozwólmy, aby ogień Bożej miłości strawił wszystko to, co w nas złe i niewłaściwe, abyśmy wydali dobre owoce miłości, radości, pokoju, cierpliwości i wiele innych. Jakże warto sięgać po takie właśnie owoce.

Zakończmy słowami Papieża Paweł VI [przemówienie z 29 listopada 1972]

„Kościół nieustannie potrzebuje Pięćdziesiątnicy. Potrzebuje ognia wlewanego w serca, słowa na ustach i proroctwa w spojrzeniach. Kościół potrzebuje tego, aby być świątynią Ducha Świętego, potrzebuje całkowitej czystości, ale potrzebuje także życia wewnętrznego. Kościół potrzebuje wydobycia się z głębi swojej wewnętrznej intymności, potrzebuje wręcz płaczu, poezji, modlitwy, hymnu, modlitewnego głosu, to znaczy potrzebuje Ducha Świętego, który zmieni nas i będzie się w nas modlił i za nas „w błaganiach, których nie można wyrazić słowami”, i który wyjaśni nasze błagania, jakich sami nie potrafimy Bogu przedstawić. Kościół potrzebuje odzyskać pragnienie, smak i pewność swojej prawdy i umiejętność słuchania w ciszy i dyspozycji wobec głosu, który naucza „wszelkiej prawdy”.

Kościół potrzebuje także doświadczyć, wszystkimi swoimi ludzkimi władzami, powiewu miłości, który nazywa się miłosierdziem i który rozlał się w naszych sercach przez „Ducha Świętego, który został nam dany”. Cały przeniknięty wiarą Kościół potrzebuje doświadczyć płomienia i zapału tej miłości; potrzebuje świadectwa i apostolstwa. Czy słyszeliście to wy, ludzie żywi, wy, młodzi, wy, osoby konsekrowane, wy, bracia w kapłaństwie? Tego właśnie potrzebuje Kościół. Potrzebuje Ducha Świętego w nas, w każdym z nas, i we wszystkich jednocześnie, w nas Kościele. Tak, to Ducha Świętego, a zwłaszcza dzisiaj, potrzebuje Kościół. Wołajmy więc wszyscy: „Przyjdź!” i odnów nas”.

 

[1] Z. Sobolewski, Zapiski na marginesie Ewangelii, Warszawa 2005, s.85.

[2] Por. G. Zevini, P.G. Cabra, Lectio divina na każdy dzień roku. Czas Wielkanocny, t. 4, Warszawa 2007, s. 591-592.

[3] Por. tamże, 593.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Czerwiec 8, 2014 w Codziennik

 

Ut unum sint

italia czerwiec 2011 watykan 22W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: „Ojcze Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.

I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata.
Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich” (J 17,20-26).

Ut unum sint – Aby byli jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas Jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś (J 17,21). Tak zwraca się dziś w swej modlitwie do Ojca Jezus, modląc się za nas wszystkich. Jakże taka modlitwa o jedność jest potrzebna gdyż zachowanie upragnionej przez Chrystusa jedności między Jego wyznawcami jest bardzo trudne. Choć to właśnie braterstwo jest niepowtarzalnym znakiem, że chrześcijaństwo ma swe źródło w Bogu i sprawia, że jest ono wiarygodne.

Lecz dlaczego dziś dla wielu takim nie jest? Już św. Paweł upomina chrześcijańską gminę w Koryncie gdzie zaczęły powstawać rywalizujące ze sobą grupy chrześcijan. Paweł nie ukrywa z tego powodu oburzenia: Czyż Chrystus jest podzielony?

Śledząc historię Kościoła widzimy, że upragniona jedność nie tylko, że jeszcze nie nastąpiła, ale się w ciągu wieków pogłębiał się rozdział pomiędzy wyznawcami Chrystusa, ponieważ na pierwszy plan wysunęły się zupełnie inne priorytety niż Chrystus.

W 1054 r. na skutek konfliktu następuje rozłam na Kościół Wschodni i Zachodni. W 1517 M. Luter odchodzi od Kościoła Rzymskiego. Po Lutrze czynią to Zwingli w Szwajcarii, Hus w Czechach, Henryk VIII w Anglii. Również nasze czasy nie są wolne od takich podziałów.

W jednym z numerów „Niedzieli” znajdziemy artykuł w którym jeden z misjonarzy pracujących w Afryce zapytany o to, co stanowi największą trudność w jego pracy misyjnej odpowiada: – Najbardziej bolesne jest to, że jako chrześcijanie głosimy Chrystusa podzielonego. Nie trudne warunki bytowe, klimatyczne, duże odległości, różnice kultur, ale świadomość, że na tym samym terenie głoszą Chrystusa chrześcijanie różnych wyznań i Kościołów, podając tym samym ludziom różne wersje tej samej Ewangelii. Rozproszone światło – twierdzi dalej – nie może skutecznie służyć budowaniu królestwa Bożego. Ono dezorientuje „narody kroczące w ciemnościach”.

Podział wśród chrześcijan jest faktem. Ale faktem jest również to, iż od Soboru Watykańskiego II kolejni papieże dokładają wielkich starań, aby „Chrystus nie był podzielony”, co spotyka się pozytywną odpowiedzią innych Kościołów. Toczą się dialogi z kościołem anglikańskim. Wielkim wydarzeniem była podróż papieża Pawła VI w 1966 roku do Jerozolimy gdzie spotkał się z patriarchą Konstantynopola Athenagorasem I. Po 9 wiekach rozłąki nastąpiło w Jerozolimie pierwsze spotkanie przedstawicieli Kościołów katolickiego i ortodoksyjnego. Kontynuatorem prac na rzecz jedności był św. Jan Paweł II (Asyż, spotkania podczas podróży apostolskich np. Skoczów, Cieszyn, modli się w rzymskiej synagodze), a także papież Franciszek, który spotkał się podczas ostatniej pielgrzymki do Ziemi Świętej z przedstawicielami różnych Kościołów. Myśl o jedności realizowana jest również w Taizé i spotkaniach organizowanych przez Braci tam mieszkających.

A jakie jest nasze zadanie? Cóż dla jedności Kościoła możemy zrobić? Gdy prześledzimy z uwagą przyczyny rozłamów w Kościele zauważymy, że były one spowodowane przez grzech, ludzką słabość, niezdrowe ambicje, pychę. Wspaniałym przykładem prawidłowej postawy jest dla nas Jan Chrzciciel, który wskazuje na Chrystusa i mówi, że to Chrystus ma wzrastać a ja mam się umniejszać. Nie mogę więc swoimi zachciankami, ambicjami, ludzką mądrością przysłaniać światła jakim jest Chrystus.

Budowanie jedności wśród różnych podziałów nie jest łatwe. Bowiem łatwiejsze wydaje się czasami nawet zorganizowanie spotkań różnych komisji ekumenicznych, na najwyższym szczeblu, dyskutujących na temat zjednoczenia chrześcijaństwa, niż doprowadzenie do jedności wśród ludzi żyjących w konkretnych parafiach, miastach, krajach, czy wspólnocie zakonnej!

Historia nagromadziła bowiem niejednokrotnie wiele uprzedzeń, obustronnych krzywd i pomówień. Dlatego pierwszym krokiem do jedności musi być obustronne przebaczenie. Znamienne są słowa Jana Pawła II wypowiedziane w Skoczowie podczas kanonizacji Jana Sarkandra: ja, papież Kościoła rzymskiego, w imieniu wszystkich katolików proszę o wybaczenie krzywd, popełnionych na niekatolikach w burzliwych dziejach waszego narodu, jednocześnie zapewniam, że Kościół katolicki wybacza to wszystko zło, które wycierpiały z kolei jego dzieci”.

Słowo Boże wzywa: Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie. Aby osiągnąć jedność wśród chrześcijan najpierw musimy sami się nawrócić i zdobyć na przebaczenie. Aby budować jedność z innymi najpierw trzeba osiągnąć jedność w sobie, jedność między wyznawaną wiarą, a czynami dnia codziennego.

Św. Paweł upomina nas, tak jak przed wiekami upominał Koryntian: „Upominamy was, bracia, w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni i by nie było wśród was rozłamów, abyście byli jednego ducha i jednej myśli”. W tym szczególnym dniu prośmy Boga wpierw za nas samych a następnie za wszystkich wierzących w Chrystusa, aby dążyli do jedności. Aby każdy chrześcijanin, każdy salezjanin, nowicjusz uświadomił sobie, że każda niezgoda, każdy grzech przeciwny jedności jest raną zadawaną Chrystusowi.

Panie pomóż mi uwierzyć w cud braterstwa, rozumianego jako punkt wyjścia wszelkich misyjnych działań! Pomóż chrześcijanom w odkryciu prawdy, że wszystkie inne plany oprócz Twoich są zbyt ludzkie! I dlatego zbyt słabe![1]

„Na oczach wszystkich przywdziej zakonną szatę, przyszliśmy bowiem z różnych warstw społecznych, aby żyć razem w naszej wierze i w słuchaniu Słowa Pana, Boga Wszechmogącego, i jako różni grzesznicy zjednoczyliśmy się do tego stopnia, że utworzyliśmy jeden chór w świętym Kościele, i to w taki sposób, aby inni zobaczyli to, o czym mówi Izajasz, zapowiadając rzeczywistość Kościoła: «Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem» (Iz 11,6).

Tak to dzięki uczuciu świętej miłości wilk zamieszka razem z barankiem, ponieważ ci, którzy w świecie byli drapieżni, teraz żyją w pokoju z tymi, którzy są cisi i łagodni. Pantera spoczywa koło koźlęcia, ponieważ człowiek naznaczony zmazami swoich grzechów, staje się pokornym razem z tym, który gardzi sobą i uznaje siebie za grzesznika[2].

Znakiem jedności jest potrzeba, aby inni byli ze mną, a ja z nimi. Chcemy być razem, chcemy być ze sobą. „Ojcze chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze Mną”. Żyjąc w jedności objawiamy innym Boga. Dzięki jedności i miłości świat poznaje Chrystusa, zazdroszcząc świętą zazdrością: Patrzcie jak oni się miłują.

 

 

[1] Por. LD 4, s. 560.

[2] Św. Grzegorz Wielki, Homiliarum in Ezechielem prophetam libri duo, II,4,3.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Czerwiec 4, 2014 w Codziennik