RSS

Talenty

31345BF9-BAD4-46C4-827B-7AC9589A2333Kiedy obchodzimy pierwszy dzień ubogiego możemy się zapytać czy rzeczywiście tylko niewiasta ma otwierać dłoń ubogiemu i do nędzarza wyciągać swoje ręce? Czy papież Franciszek wzywający cały Kościół, do solidarności z tymi którzy cierpią niedostatek, nie wyzywa każdej i każdego z nas do tego właśnie czynu? „Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!” (1 J 3,18)

Wszak już niezadługo, bo w przyszłą niedzielę usłyszymy słowa Chrystusa, Króla i Sędziego: byłem głodny a daliście mi jeść, byłem spragniony daliście mi pić, byłem chory odwiedziliście mnie… A przecież święty Paweł słowami listu do
Tesaloniczan przestrzega nas, że dzień Pański przyjdzie jak złodziej w nocy. Czy jestem więc przygotowany na ten dzień zbawienia?
Wszak jako chrześcijanie jesteśmy synami światłości, synami dnia, a nie jesteśmy synami nocy ani ciemności. Dlatego w tych ostatnich dniach roku liturgicznego sposób szczególny mamy czuwać w oczekiwaniu na przyjście Pana. A musimy
pamiętać, że Bóg przychodzi w najmniej oczekiwanych chwili, jak złodziej! Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak trwać w nieustannym czuwaniu, być ciągle przygotowanym na każdą okoliczność.

Mamy być w tym czuwaniu trzeźwi. Trzeźwość jest cnotą dzięki której człowiek powstrzymuję się od tego wszystkiego, co przyćmiewa jego świadomość i serce. Kto chce czuwać, czyli chce w każdej chwili móc podejmować słuszne decyzje w życiu, musi zachować równowagę, stosować właściwą miarę oraz dystans wobec rzeczy a wartością największą życia jest spotkanie z Jezusem Chrystusem. Idziemy więc z radością na spotkanie Pana!
W oczekiwaniu jednak na to niespodziewane spotkanie nie bądźmy bierni ale aktywni: idąc i głosząc Ewangelię, rozdzielając miłość, dzieląc się tym co posiadamy. Nie jak ów sługa zły i gnuśny, który będąc leniwym nie zasłużył na wejście do królestwa niebieskiego. Czy dzisiaj w Kościele, w naszym chrześcijańskim życiu nie jesteśmy zbyt podobni do owego leniwego sługi, który ukrył talenty zamiast je rozwijać? Nie wychodził do innych, nie dzielił się dobrem, nie głosił Ewangelii, nie podawał płaszcza, nie dzielił się dobrym słowem, żal mu było dać kromkę chleba potrzebującemu – ukrył otrzymany dar w ziemi. To nie jest droga, która prowadzi na spotkanie z Panem, ale jest to droga w ciemności, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Jan Kochanowski pytał: Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary… Czego chce od nas Bóg? Pragnie abyśmy się tymi darami dzielili! Papież Franciszek w swoim Orędziu na I Światowy Dzień Ubogich wyrazi to słowami z Pierwszego Listu Św. Jana apostoła: „Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!” (1 J 3,18).
Dziś trzeba nam na wzór owej biblijnej niewiasty krzątać się, pracować i nie ustawać, a wszystko dla dobra Ewangelii. Tak jak czynią to zapracowane matki i żony w rodzinach. Nie liczą czasu. Pracują, dbają o dom, wychowują, troszczą się o wszystkich, bo w ich sercu jest miłoĞć. I właĞnie wpatrując się w biblijną niewiastę mamy ją naśladować w naszym chrześcijańskim życiu dzieląc się dobrem Ewangelii.
Tego uczy nas ĝwięty Jan Paweł II mówiąc, że Ewangelia ze swoim przekazem miłości uczy nas pomnażania talentu naszego człowieczeństwa. Talent ten pomnaża się przez bezinteresowny dar z siebie samego, czyli przez miłoĞć Boga i bliźniego: „kto nie miłuje brata swojego którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi” (1 J 4,20).
Wysłuchawszy dziś przypowieści o talentach (i wspominając tych, którzy odeszli), uświadamiany sobie, że i dla nas przyjdzie czas rozliczenia się przed Panem Bogiem ze swojego życia, z wypowiedzianych słów i dokonanych czynów. Przecież tak jak oni otrzymaliśmy od Boga rozmaite dary, które trzeba pomnożyć i rozwinąć aby nie usłyszeć: a sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności…. Zapytajmy się więc ile w mijającym roku liturgicznym było zmarnowanych szans i zaniedbanych okazji do czynienia dobra? Ile pomnożyliśmy dobra wokół siebie? Potrzeba bowiem aby ktoś mądrze rządził, by ktoś pięknie śpiewał, by ktoś pięknie malował, by ktoś uczciwie zdobywał i pomnażał pieniądze, dzieląc się nimi z innymi. Potrzeba, by ktoś dokładnie sprzątał, by ktoś więcej od innych się modlił – jakże wiele jest darów i talentów. Ich pomnożenie to sposób by usłyszeć inne słowa z dzisiejszej Ewangelii: wejdź do radości twego Pana.
Czasami jednak przypominamy bohatera musicalu: Skrzypek na dachu, mleczarza Tevi’ego, dla którego wyznacznikiem życia było: Gdybym był bogaty…. Może i my zamiast rozwijać swoje talenty mówimy: Gdybym był bogaty…, gdybym miał zdolności jak inni itd. Postawę taką trafnie wyraził
Stanisław Wyspiański w Weselu:
„… tak by gdzieś het gnało, gnało,
tak by się nam serce śmiało
do ogromnych, wielkich rzeczy,
a tu pospolitość skrzeczy…”
Nie pytajmy więc ile on ma talentów i dlaczego, aż tyle? A ja dlaczego nie mam? Pytajmy raczej: jakie talenty ja posiadam i jak je rozwijam. Choćby w perspektywie I czytania opisującego „dzielną niewiastę”.
Ojciec Ğwięty Jan Paweł II mówił: „potrzeba odwagi…, aby w sercach ludzi wierzących zagościło to pragnienie świętości, które kształtuje nie tylko prywatne życie, ale wpływa na kształt całych społeczności. Nie lękajcie się chcieć świętości! Nie lękajcie się być świętymi! … uczyńcie nowe tysiąclecie erą ludzi świętych. Ludzi, którzy oddają wszystko dla Boga i bliźniego. Jak owi słudzy, którzy wszystko co otrzymali puścili w obrót, a później cały kapitał i to co zarobili oddali gospodarzowi. Nic nie zatrzymali dla siebie! Oto ubodzy w duchu, o których Jezus mówił na Górze Błogosławieństw. Ludzie zdolni do całkowitej i bezinteresownej służby.
Każdy z nas jest komuś potrzebny…!
Każdy z nas może być komuś pomocny…!
Każdy z nas jest odpowiedzialny przed Bogiem za dary i ł
aski, za czas i życie, za ciało i duszę…!
Co możemy zrobić?
Możemy powiedzieć prawdę, gdy inni milczą.
Możemy wyrazić są miłość i szacunek, gdy inni wypowiadają słowa nienawiści.
Możemy zamilknąć, gdy inni mówią.
Możemy się pomodlić, gdy inni przeklinają.
Możemy pomóc, gdy inni nie chcą.

Możemy przebaczyć, gdy inni nie potrafią. Możemy cieszyć się życiem, gdy inni je lekceważą. A dziś? Dziś człowiek pragnie zatrzymać wszystko dla siebie! Nie śpijmy przeto, ale czuwajmy…! Idziemy więc przez świat i światu nadajmy kształt przez swoje czyny, bo wielkość i bogactwo tych czynów, w sercach naszych bogatymi talentami się kryje. Prośmy więc o ich rozwój modlitwą św. Augustyna:
Panie, Boże mój,
jedyna nadziejo moja, wysłuchaj mnie,
abym nie uległ zmęczeniu
i nie zaniedbał poszukiwania Ciebie,
ale bym zawsze gorliwie szukał oblicza Twego. Ty sam daj mi siły na poszukiwanie,
Tyś bowiem dozwolił, abym Cię znalazł,
Tyś mi dał nadzieję, że odnajdę Cię coraz więcej. Przed Tobą jest moc i niemoc moja:
moc zachowaj, niemoc ulecz.
Przed Tobą jest wiedza moja i niewiedza:
w bramie przez Ciebie uchylonej przyjmij mnie. U drzwi zamkniętych, kiedy pukam, otwórz mi. Niech o Tobie pamiętam,
niech Ciebie rozumiem,
niech Ciebie pokocham. Amen.

 

 

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Listopad 19, 2017 w Codziennik

 

Tym, którzy odeszli

88489F60-7434-438A-897F-6BF50FBDE8E6Odpusty, które zyskujecie, ofiarujcie za dusze czyśćcowe to będzie najpiękniejszy sposób wspomagania ich. Okazujcie to miłosierdzie szczególnie duszom waszych krewnych. Te modlitwy za dusze czyśćcowe, staną się też w rzeczywistości dobrem dla was, będą jak pokarm, który podaje się do ust, by go smakowały. Choć w rzeczywistości karmi ta sama ręka co podaje, ta sama osoba, która otrzymuje (św. J. Bosko)

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Listopad 19, 2017 w Codziennik

 

Do nieba

 

367C1D23-34F7-4091-B9ED-F29EA8F033E7Jezus Chrystus wstąpił do nieba i powiedział: + Idę przygotować Wam królestwo.+ Jeżeli mamy królestwo przygotowane w niebie, powinniśmy uważać za marności rzeczy tej ziemi. Wielkie to pocieszenie dla nas, że mamy przygotowane już miejsce w raju (św. J. Bosko)

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Listopad 16, 2017 w Codziennik

 

Szacunek

A11881D1-C26E-4A35-96D8-5BC8AC9046DCJeżeli ktoś cieszy się szacunkiem, wszystko co czyni, przyjmowane jest za dobrą monetę (św. J. Bosko)

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Listopad 15, 2017 w Codziennik

 

Dobre wychowanie

Pamiętajcie, że pierwszą metodą dobrego wychowania jest dobra spowiedź i Komunia (św. J. Bosko)

F4734D57-DA59-452F-9C70-05FE3EE8FDCF

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Listopad 14, 2017 w Codziennik

 

Nadzieja w Jezusie

Wszyscy powinniśmy złożyć w Jezusie naszą nadzieję, uwierzyć w Niego, ufać Mu dlatego, że tylko On przez swoją mękę i śmierć uczynił nas Synami Bożymi, swoimi braćmi, dziedzicami tych samych skarbów nieba (św. J. Bosko)

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Listopad 13, 2017 w Codziennik

 

Czuwanie przy świetle

francja lyon marzec 2010 42

Miesiąc listopad kieruje zawsze nasze myśli ku zmarłym, a przez to ku wieczności. Odwiedzając cmentarze rozmyślamy nad życiem i śmiercią. Patrząc na groby widzimy dwie daty wyryte na nagrobkach: data narodzin i data śmierci. Czas między nimi jest różny: rok, dziesięć, dwadzieścia, pięćdziesiąt, osiemdziesiąt – gdy jesteśmy mocni. To czas jaki otrzymaliśmy od Boga. Czasem pytamy: – dlaczego musiało umrzeć dziecko? Dlaczego miała umrzeć młoda piękna dziewczyna? Dlaczego zginął w wypadku ukochany mąż i ojciec? Dlaczego odszedł dziadek, którego tak kochaliśmy? I wszyscy, jak tutaj jesteśmy musimy odpowiedzieć sobie z pokorą: „nie wiem”.

Życie każdego człowieka można m.in. porównać do kwiatów rosnących nad strumieniem. Jakże jest ich wiele, jakże są piękne, każdy inny. Każdy kwietnie w swoim czasie dając oglądającym wiele radości. Są kwiaty, które kwitną miesiąc, inne kilka dni, są i takie, które cieszą nas jedynie kilka godzin, a na ich zakwitnięcie czekamy z utęsknieniem. Wszystkie są tak samo potrzebne, wszystkie dają radość oglądającym. W pewnym momencie jednak więdną, a strumień ciągle płynie, jak czas w życiu człowieka. Tak też życie każdego człowieka jest potrzebne, wartościowe. Dlaczego jednak kończy się czasem w najmniej spodziewanym momencie? Znów musimy sobie odpowiedzieć: „nie wiem”.

Szwajcarski malarz Arnold Böcklin (+1901) namalował wymowny obraz: „Cztery pory życia”. Na pierwszym planie umieścił rozległe pola z bystrym potokiem; na brzegu którego bawi się małe dziecko. Na prawo stoi młoda kobieta ze świeżym bukietem w ręku; na lewo konny rycerz jadący śmiało w świat, zaś na ostatnim planie nad pieczarą na małym pagórku odpoczywa strudzony starzec, zgarbiony, oparty na kiju i znużonym wzrokiem wpatruje się w tonąca dal: czeka na śmierć, która za plecami niepostrzeżenie zbliża się do niego. Z jaskini bezustannie płynie źródło, symbol wiecznie płynącego czasu. Napis nad pieczarą oznajmia: Vita somnium breve – życie jest krótkim snem.

Znamy dzień naszych narodzin, jednak nikt z nas nie zna daty śmierci. A jest absolutnie pewne, że ona nastąpi dla ciebie, dla mnie, dla wszystkich. ta prawda może przygnębiać, jeśli nie stanie się wobec niej w duchu wiary. Wiary w życie wieczne.

Wiemy, że się urodziliśmy, wiemy, że żyjemy, wiemy również, że umrzemy. Wiemy, co nas czeka po śmierci. Mówi nam dziś o tym św. Paweł: „Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają” (Tes 4,13). Ci, którzy umierają w Chrystusie, który zmartwychwstał, z Nim zmartwychwstaną do życia. Ci, którzy odrzucili Jego łaskę i miłosierdzie, zmartwychwstaną do śmierci. Jednym tylko, co nas niepokoi, to czas naszego odejścia. Kiedy „kwiat naszego życia przekwitnie?”

Mówiłem o tym, że wiemy, czyli posiadamy wiedzę. Ale mieć wiedzę, nie oznacza jeszcze posiadać mądrość, o której mówi dzisiejsze I czytanie. Można wiedzieć, że będąc chorym należy pójść do lekarza i stosować się do jego rad, ale ilu jest takich, którzy mimo wiedzy o tym, lekceważą to? Mądrością będzie dopiero dobre zastosowanie swej wiedzy.

Można wiedzieć, że przepisy drogowe SA dla naszego dobra i dobra innych. Ale mądrością będzie dopiero ich przestrzeganie.

Można wiedzieć, że nadużywanie alkoholu jest czymś złym, ale mądrością będzie nienadużywanie alkoholu.

Można wiedzieć, że Boże Przykazania, Ewangelia, nauka Kościoła są dobre, ale mądrością będzie życie według nich.

I moglibyśmy wymieniać całą litanię sytuacji ukazujących potrzebę zdobywania mądrości. bo jak słyszeliśmy jest ona wspaniała, niewiędnąca, bo o niej rozmyślać do szczyt roztropności.

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam konsekwencje korzystania z wiedzy i mądrości. Oto panny oczekują na Oblubieńca. On przyjdzie, żadna z niech o tym nie wątpi, jest to oczywiste, wiedza o tym. Czynią nawet przygotowania do tego spotkania, wychodzą naprzeciw. Ale Oblubieniec się opóźnia, nie wiedzą kiedy dokładnie przyjdzie. Panny roztropne zabrały ze sobą oliwę aby nie zabrakło im światła w nocy. Nierozsądne o ty nie pomyślały. Wszystkie czekają, czekają długo, aż posnęły. Kiedy Oblubieniec przyszedł, mądre opatrzyły swe lampy i weszły z Nim na ucztę, nieroztropne zaś pozostały na zewnątrz.

Św. Hilary z Pottiers (+367) tak tłumaczy symbolikę tej przypowieści: lampa – blask naszej duszy, olej – owoce dobrego postępowania, naczynia – to nasze ciało, wesele – wieczna uczta z Chrystusem, opóźnianie się Oblubieńca – czas życia na ziemi, wołanie o północy – przyjście Chrystusa na końcu czasów, panny mądre – ludzie, którzy mądrze wykorzystali czas życia na ziemi, nieroztropne – ludzie, którzy czas zmarnowali.

Dlaczego panny mądre nie pożyczyły oliwy? Bo oliwa to symbol dobrych uczynków i na nią każdy musi zapracować sam. Każdy odpowiada za siebie, a czas jest bliski. Przekonały się o tym panny nieroztropne, które nie zdążyły na ucztę z Oblubieńcem.

Jakże bliska jest Ewangelia życiu. Wszystkich nas można porównać do owych panien. Wszyscy wiemy, że musimy umrzeć, że Pan przyjdzie, nie wiemy tylko kiedy, bo Pan się opóźnia.

Czy jestem więc roztropny, czy mądrze korzystam ze swej wiedzy? Roztropny jestem wówczas gdy słuchając Ewangelii, wypełniam jej wskazania. Nierozsądnym wówczas, gdy słuchając nauki Chrystusa lekceważę ją, według niej nie postępuję. Roztropni to, ci którzy przynoszą naczynia pełne oliwy dobrych uczynków. Nieroztropni zaś, są puści mimo całej być może wielkiej wiedzy.

Jesteśmy „światłością świata” jak mówi Chrystus. I to światło należy podtrzymywać, realizacją w życiu miłości Boga i bliźniego. Kto nie ma tej oliwy dobrych czynów w sobie, jest pustym naczyniem, które może tylko wołać jak owe nierozsądne panny: „Panie panie, otwórz nam!” Lecz cóż usłyszały? „Zaprawdę powiadam wam, nie znam was!”

Kiedy umierał papież Jan XXIII w odpowiedzi na pocieszenia lekarza odrzekł: „Drogi profesorze, niech się pan nie niepokoi, moje walizki są zawsze gotowe. Kiedy przyjdzie chwila odjazdu nie będę tracił czasu. Chrystus mnie przyjmie”.

Przysłowie hiszpańskie mówi: „umarli otwierają oczy żywym!” Niech w tych dniach wzmożonej modlitwy za zmarłych, nie zabraknie refleksji nad naszym życiem. Czym wypełniona będzie przestrzeń między naszymi narodzinami a śmiercią Nie znamy czasu kiedy Pan przyjdzie i każe zdać sprawę przed Sobą. Czy zastanie mnie czuwający z zapaloną lampą?

Przyjaciele zapytali kiedyś C.K. Norwida: „Mistrzu, ty tak pięknie i umiejętnie dobierasz słowa, powiedz, które ze słów jest najtragiczniejsze, przerażające? Norwid odpowiedział: Słowem tym jest: „Za późno”!

„Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny”. Amen.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Listopad 12, 2017 w Codziennik